Jak odnaleźć drogę do domu
Przychodzą takie dni (mam wrażenie, że jest ich w górach całkiem sporo :) kiedy za oknem niewiele widać. I pół biedy kiedy możesz na złą pogodę patrzeć przez okna schroniska, dużo gorzej kiedy jesteś po drugiej stronie szyby, a zupełnie źle kiedy gęsta jak mleko mgła ogarnie Cię nagle gdzieś wysoko w dolinie lub na grani. Niestety, może być jeszcze gorzej - wiatr zasypie Twoje ślady zostawione na śniegu i nawet opcja powrotu do domu po własnym tropie nie będzie taka łatwa.
Co zrobić?
Na szczęście jest kilka magicznych sztuczek, które pomogą odnaleźć drogę do domu zabłąkanemu wędrowcowi.
Po pierwsze, trzeba się na takie sytuacje przygotować. Planowanie wyjścia w góry to bardzo ważna rzecz. Musisz wcześniej wiedzieć dokąd się wybierasz, którędy przebiega trasa Twojego przejścia, jakie charakterystyczne miejsca będziesz mijać.
Po drugie, trzeba mieć kilka drobiazgów, które pomogą wyratować się z sytuacji, kiedy nic w koło nie widać.
Po trzecie, dobrze jest wiedzieć jak te rzeczy używać, bo samo posiadanie nie załatwia sprawy :)
Cóż to takiego i jak się z tym obchodzić:
Mapa - na niej całe góry są dokładnie narysowane, kiedy nic nie widać mapa zastępuje Ci wszystkie widoki, możesz z niej odczytać wszelkie niezbędne informacje i dowiedzieć się jak wygląda teren dookoła.
Kompas, stary jak świat, chiński wynalazek pokaże Ci zawsze gdzie jest północ i możesz zmierzyć przy jego pomocy kierunek w którym powinieneś iść, aby trafić tam gdzie chcesz.
Wysokościomierz - w górach płaska mapa musi udawać wypukły teren i robi to w sposób symboliczny za pomocą linii poziomic. Mając wysokościomierz możesz odczytać wysokość na jakiej jesteś i tym samym łatwiej odnaleźć na mapie miejsce w którym stoisz lub np dowiedzieć się ile jeszcze metrów musisz podejść, aby dojść do szczytu, przełęczy etc.
Te trzy rzeczy umożliwiają naprawdę dużo, wystarczy przypomnieć sobie kilka metod znanych z harcerstwa:)
Zorientuj mapę - na górze mapy jest północ, jeżeli odczytasz na kompasie kierunek północny a następnie obrócisz mapę tak aby jej brzegi wskazywały ten sam co igła kompasu kierunek północny możesz łatwo odczytać w którą stronę prowadzi Twoja dalsza droga. Możesz nawet zmierzyć azymut czyli kierunek w którym chcesz iść. Wystarczy, że przyłożysz brzeg kompasu tak aby połączył na mapie punkt w którym jesteś z punktem do którego idziesz, a następnie obróć tarczę kompasu tak aby północ na tarczy wskazała północ na mapie. Możesz wtedy schować mapę, a dalszą drogę wskaże Ci kompas. Możesz łatwo dowiedzieć się jak daleko jeszcze do domu - zmierz odległość na mapie. Wiesz przecież, że 1 km na mapie o skali 1:25000 zajmuje 4 cm, a zresztą mając niezły kompas możesz odczytać odległość na skali narysowanej na jego brzegu. Odczytaj wysokość - łatwiej odnajdziesz się na mapie i zorientujesz się ile jeszcze metrów trzeba zejść, aby trafić tam dokąd zmierzasz. Wiedząc to wszystko będziesz mógł bezpiecznie wrócić do domu.
To bardzo pobieżny opis możliwości nawigacji w górach, chciałem tylko pokazać, że można sobie poradzić nawet wtedy kiedy nic dokoła nie widać i nie można polegać na naszych zmysłach, bo te w przeciwieństwie do kompasu często zawodzą. Warto przypomnieć sobie i potrenować umiejętności nawigacyjne, bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać.
Postęp techniki umożliwia już łatwiejszą nawigację w górach. Każdy może mieć odbiornik GPS, który potrafi precyzyjnie odnaleźć się w terenie na całej kuli ziemskiej. To świetne narzędzie, ale mimo to trzeba znać podstawy nawigacji bo kiedy wyczerpie się bateria zostaniesz jak dziecko we mgle. Mapa i kompas mają to do siebie, że nie wymagają zasilania i się nie psują, a poza tym aby wykorzystać cudowne właściwości GPS trzeba znać podstawy orientacji w terenie.
Dobra rada na koniec: umiejętność nawigacji powinna służyć do wydostania się z opresji, a nie pakowania się w kłopoty. Kiedy siedzisz w ciepłym schronisku, a na zewnątrz zamieć i widać tyle co na wyciągnięcie ręki to siedź dalej przy piecu. Niech Cię nie skusi przekonanie, że przecież już umiesz nawigować, masz GPS i świetnie sobie poradzisz, więc szkoda czasu, lepiej wyjść gdzieś na wycieczkę. Brak widoczności niesie za sobą więcej niebezpieczeństw niż tylko kłopot z odnalezieniem właściwej drogi. Ale to już inna historia.
|