Logowanie






Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta? Załóż sobie
Start arrow Porady arrow Techniki chodzenia arrow Chodzenie po firnie
Chodzenie po firnie PDF Drukuj E-mail

Wiosenny firn - jeden z dwóch doskonałych gatunków śniegu

 
Drugim jest lekki puch w którym można płynąć na nartach. Jazda po firnie też jest przyjemna ale nadaje się on też doskonale do chodzenia po nim bez nart.

Firn pokazuje zazwyczaj swoje dwa oblicza - rano twardy jak beton, później zmiękczony słońcem przybiera postać przesypujących się, mokrych lodowych kulek. Idzie się po nim wygodnie, jak po stole :). Idący nie zapada się głęboko i nie musi żmudnie zakładać śladu. Wyjątkiem jest późne popołudnie, kiedy śnieg jest naprawdę miękki, ale to pora dobra do picia piwa w schronisku a nie wychodzenia w góry.

Kiedy firn przybiera zmrożoną postać w stromym terenie można po nim chodzić tylko w rakach i z czekanem w garści. Nie ma dyskusji. Co roku w maju i czerwcu wielu turystów w Tatrach próbuje udowodnić, że jest inaczej. Kilka osób zazwyczaj przypłaca to ciężkimi obrażeniami, niektórzy życiem.

Raki i czekan są skuteczne pod dwoma warunkami
1. Jeżeli nie leżą w plecaku tylko są używane.
2. Właściciel wie jak to zrobić.

Skrócony opis technik używania raków i czekana znajdziesz w darmowym kursie e-mailowym "Jak bezpiecznie chodzić w góry zimą".
formularz zgłoszenia jest  na tej stronie>>>

Teoria nie zastąpi jednak praktyki, to trzeba poćwiczyć, zaczynając od małego, bezpiecznego stoku z płaskim wybiegiem pozbawionym kamieni. Na takim stoku można trenować do woli ponieważ upadek nie grozi żadnymi konsekwencjami po za mokrym ubraniem :)

Przychodzi jednak taki moment w słoneczny wiosenny dzień, że śnieg staje sie miękki. Tak miękki, że niewygodnie idzie się w rakach na nogach. Ba może to być nawet niebezpieczne kiedy śnieżna kula przyklejona pod spodem raków spowoduje upadek. Tu mała uwaga - wymyślono już tzw antiboty czyli gumowe lub zrobione z tworzywa sztucznego płytki zakładane pod raki. Powodują one że śnieg nie przykleja się do raków prawie wcale. Znacznie poprawiają one bezpieczeństwo poruszania się w rakach. Polecam je każdemu. Jeżeli masz stare raki, do których nie można żadnych antibotów dopasować możesz okleić ramę raków srebrną taśmą, tak aby powstała "podeszwa" z taśmy pod całą powierzchnią raków. Działa, tyle, że trzeba taśmę często uzupełniać.

Wracając do śniegu miękkiego w którym raki na nogach bardziej przeszkadzają niż pomagają...
Po pierwsze aby zdecydować się na podchodzenie czy też zejście bez raków trzeba mieć absolutną pewność, że śnieg rozmiękł na dobre tzn głęboko i na dużym obszarze. Zwykle dzieje się to w okolicach godzin południowych i zależy od wystawy stoku. Najszybciej miękną stoki wschodnie, później południowe a na końcu zachodnie. Północne mogą pozostać twarde i szkliste przez cały dzień. W chłodne dni śnieg może w ogóle nie mięknąć niezależnie od wystawy stoku.
Po drugie trzeba to sprawdzić w prosty sposób. Jeżeli zapadasz się na tyle głęboko, że cały but znika w śniegu (najlepiej głębiej) a pod spodem nie ma twardej zlodowaciałej warstwy to na niezbyt stromym stoku można iść bez raków. Oczywiście jeżeli na Twojej drodze pojawi się nawet kilka metrów, nawet krok do przejścia po zmrożonym śniegu, natychmiast załóż raki. Nie próbuj "jakoś" przejść tego zalodzonego odcinak. Lenistwo może kosztować drogo.

Nawet idąc po niezbyt stromym zboczu, w bardzo miękkim firnie możesz się potknąć, upaść i zacząć ześlizgiwać po stoku. Może też zsunąć się warstwa mokrego śnieg po którym idziesz. Skutek jest taki sam - jedziesz coraz szybciej w kierunku dna doliny. Wtedy musisz działać natychmiast i próbować zahamować spadanie. Tradycyjny sposób hamowania czekanem na niewiele się zdaje bo śnieg jest zbyt miękki.
Na szczęście jest inna prosta technika i do tego skuteczna.
Musisz jadąc po śniegu na brzuchu nagle stanąć niczym kot na czterech łapach z wygiętym w łuk grzbietem. Dłonie zwiń w pięści aby mocno zaryły się w śnieg, stopy skieruj palcami w dół w tym samym celu. Jeżeli akurat nie masz założonych rękawiczek to odpokutujesz za to później lecząc otaria skóry. Teraz jednak wbijaj pięści w śnieg z całej siły. Na początku i tak nie poczujesz bólu, zraniona skóra się zagoi natomiast czaszka roztrzaskana o kamienie już niekoniecznie. Wybór jest prosty.

Aby nie mieć takiego dylematu rodem z horroru najlepiej po śniegu chodź zawsze w rękawiczkach. Nawet kiedy z nieba leje się żar :)

Jeżeli pechowo ześlizgujesz się w pozycji głową na dół musisz najpierw obrócić się nogami na dół a dopiero potem wstać na "cztery łapy".
Aby to zrobić podkurcz nogi pod brzuch. Skracasz w ten sposób moment obrotowy i przyspieszasz całą operację. Następnie łokieć ręki bliższej góry stoku wbij mocno w śnieg dociskając dla lepszego efektu drugą ręką.
To będzie twój punkt obrotu. Wokół niego obrócisz się (fizyka działa:) kierując nogi w dół. A wtedy hop na cztery kończyny, biodra wypchnięte daleko od śniegu i hamowanie wychodzi jak trzeba.
Gdyby przydarzyło Ci się zsuwać głową w dół i do tego na plecach najpierw przekręć się na brzuch a potem podkurcz nogi, wbij łokieć itd.

Całą technikę możesz zobaczyć na poniższych obrazkach.

głową w dół
 
 
 
 
 
 
 
    kiedy suniesz głową w dół...
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
obrót
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
    podkurcz nogi pod brzuch a łokieć wbij mocno do śniegu
 
    obrócisz się nogami do dołu, a potem...
 
 
 
 
 
na czterech łapach
 
 
 
 
 
 
    wstań gwałtownie aby dłonie i stopy zaryły się w śnieg.
 
    Działa!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Warto to przećwiczyć. Ta umiejętność na prawdę może Ci kiedyś uratować życie.

I tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć krótką opowieść o chodzeniu po cudownym wiosennym śniegu.


 
« wstecz